Zamieszkałby Pan w domu nad rzeką?

Z wielką przyjemnością, to przecież zawsze najlepsza lokalizacja w mieście. Każdy chciałby mieć taki widok za oknem. W Poznaniu wkrótce będzie to możliwe.

 


Ludziom rzeka kojarzy się jednak z żywiołem, który trudno poskromić.

To prawda, ale rzeka rzece nierówna. Podobnie jest z terenami nadrzecznymi. Budowanie na terenach zalewowych mija się rzeczywiście z celem. My na takich nie budujemy, wykorzystujemy stary
port na Starołęce i stawiamy tam budynki, którym rzeka nie będzie zagrażać, a jedynie doda im wartości. Wszystkie będą posadowione w taki sposób, że ich części użytkowe znajdą się powyżej lustra wody 600-letniej.

 


Czyli powodzi, która statystycznie może nawiedzić Poznań raz na 600 lat.

Dokładnie. Taka powódź im nie zagrozi, co najwyżej zaleje kilka alejek spacerowych. Korzystamy z doświadczeń szewdzkich architektów i holenderskich specjalistów od hydrologii. W obu krajach życie toczy się nad wodą w naturalny sposób. Wystarczy uwzględnić pewne oczywiste czynniki, takie właśnie jak zakładane poziomy wód powodziowych.

 

Dlaczego zdecydowaliście się na Poznań i na Portowo?

W ten sposób wykorzystujemy wartościowe tereny nad samą rzeką, których w Polsce jest coraz mniej. Znaleźliśmy działkę w Poznaniu i zdecydowaliśmy się w nią zainwestować.

Dogęszczamy w ten sposób miasto w jego granicach. Poznań, podobnie jak Warszawa, Wrocław, czy Kraków, ma wielki problem z gwałtownym rozwojem przedmieść. Jednocześnie tyle mówi się o tym, że w obrębie samego miasta brakuje terenów pod zabudowę mieszkaniową. I ich rzeczywiście brakuje, ale nie nad Wartą. Tutaj jest jeszcze sporo miejsc, w których można zaproponować klientom mieszkanie.

Oczywiście nie chodzi o to, by zabudować mieszkaniówką brzegi rzeki, tak jak działo się to w przeszłości. Ale Strategia na Rzecz Warty wskazuje, które tereny warto przeznaczyć pod taką zabudowę, gdzie można budować bezpiecznie, w jaki sposób to robić, by walory rzeki były dostępne dla wszystkich, nie tylko dla mieszkańców tych nowych osiedli. Portowo ma być dowodem na to, że jest to możliwe.

 

 

 

Jak to będzie wyglądało?

Zabudowa osiedla będzie tym niższa, im bliżej będzie usytuowana względem rzeki. Nad samym jej brzegiem planujemy obiekty o najmniejszej liczbie kondygnacji. Z ich okien będzie roztaczał się widok na marinę dostępną dla każdego, kto  będzie chciał do niej wpłynąć. Port w sposób naturalny połączymy z głównym korytem Warty. Przy wysokich stanach wody będzie do niego można wpłynąć z dwóch stron. Walorem Portowa będzie świetne skomunikowanie z pozostałą
częścią miasta. Blisko stąd do tramwaju czy autobusu, w pobliżu jest Rondo Starołęka. Także układ drogowy jest na tyle wydolny, że przyjmie nowych mieszkańców i nowe samochody. To właśnie zaleta budowania w mieście i życia w mieście – niezbędna do tego infrastruktura już tu jest. Wystarczy się w nią wpisać.

 

Dlaczego zdecydowaliście się zaangażować w powstanie Strategii na Rzecz Warty? Jesteście deweloperem

Po pierwsze to ciekawy projekt, dający duże szanse Poznaniowi, chcieliśmy go wesprzeć. Ale oczywiście nie kierowaliśmy się tylko filantropią. Naszym celem jest zarabianie pieniędzy. Dla inwestorów z branży budowlanej ważna jest przewidywalność pewnych procesów i zjawisk liczona w latach, bo w tej perspektywie spodziewają się oni niekiedy zysków.


Strategia na Rzecz Warty jest dla nas taką właśnie szansą za zagwarantowanie sobie, a przy okazji także miastu, takiej przewidywalności. Wystarczy otworzyć ten dokument i zobaczyć, jak to miasto może wyglądać w 2030 roku. Powstanie Strategii to także szansa, że potencjał Warty w Poznaniu będzie rósł, a wraz z nim wartość naszych inwestycji. Bo jestem pewien, że po nas pojawią się kolejni inwestorzy zainteresowani potencjałem, jaki drzemie w tej rzece.
Dzięki Strategii, Warta i jej okolice mogą stać się wartościową przestrzenią. Chcemy brać udział w tym procesie.