Poznań ma się stać w 2030 roku miastem mostów i kanałów, którego życie toczy się nad rzeką. Są już takie miejsca, gdzie możemy sobie wyobrazić, jak to mniej więcej może wyglądać.

 

Zanim staniemy się ogólnopolskim prymusem, musimy nadrobić stratę względem tych, którzy swoimi rzekami zainteresowali się już wcześniej.

 

Wrocław 100 mostów

Stolica Dolnego Śląska obecność Odry odczuła najdotkliwiej w 1997 roku podczas wielkiej powodzi. Mieszkańcy miasta nie odwrócili się jednak od rzeki. – Mamy ponad 100 mostów, niezliczoną ilość kanałów, wysp i półwyspów – to wszystko są okazje, by być nad wodą. Żadne inne miasto nie ma takiego potencjału – mówi Kamil Zaremba, jeden z najgorliwszych wrocławskich orędowników powrotu nad rzekę i mieszkaniec pierwszego w Polsce domu na wodzie. Trudno się z nim kłócić. Wrocław nad wodą rzeczywiście żyje. W samym centrumdziała kilka wypożyczalni łódek i kajaków, w letnie dni na Wyspie Piaskowej trudno znaleźć fragment wolnego trawnika, kawałek dalej, w marinie przy Moście Uniwersyteckim bujają się na falach prywatne motorówki i żaglówki. W ostatnich latach nad Odrą i Oławą wyrosło już kilka apartamentowców z obowiązkowym dostępem do pomostów, czy niewielkiej przystani. Władze miasta prowadzą też wysoko oceniany przez specjalistów program rewitalizacji Nadodrza, zaniedbanej i biednej dzielnicy położonej kilkaset metrów od rynku. W kilka lat ma się ona stać enklawą artystów oraz alternatywą dla Starego Miasta.

 

 

Pływające Ogrody

Z rozmachem do zagadnienia rzeki podchodzi też Szczecin. W obrębie tego miasta znajduje się aż 26 wysp. Zarastają łąkami, innymi zawładnęli działkowcy, na kolejnych straszą resztki stoczniowej świetności. Ten obraz wkrótce ma się zmienić, do końca 2013 roku Szczecin wyda ponad 160 milionów złotych na takie inwestycje jak nowa Filharmonia, Port Jachtowy, nadrzeczne bulwary czy kąpielsko Arkonka z mnóstwem wodnych i plażowych atrakcji. – Wszystko usytuowane nad rzeką, nad którą Szczecin wraca z konsekwencją od 2008 roku – mówi Piotr Landowski z Biura Prasowego szczecińskiego magistratu. Na razie jednak brzegi rzeki to w Szczecinie jeden wielki plac budowy. Miasto przygotowuje też koncepcję zagospodarowania pięciu największych wysp zaniedbanego dziś Międzyodrza. – Znajdą się tam prestiżowe apartamentowce i przestrzenie dla handlu, rozrywki i usług – roztacza wizję Landowski. Wszystko w ramach koncepcji Pływających Ogrodów, jaką realizują władze miasta. Złośliwi obserwatorzy zauważają jednak, że wizja nadrzecznej idylli jest jednak dość odległa w czasie, bo rozpisana została do końca 2050 roku.

 

Mała rzeka wielkich możliwości

O potencjale tkwiącym w rzece najlepiej jednak świadczy przykład Bydgoszczy, która w kilka lat stała się wzorem dla innych. Położone nad malutką Brdą miasto już w 2004 roku postawiło na rzekę. I nie zawiodło się. Zaczęło się od budowy nadrzecznej siedziby jednego z bydgoskich banków. Budynek na stałe wpisał się w krajobraz miasta, a także do historii polskiej architektury współczesnej. Potem przyszedł czas na Wyspę Młyńską, która z zaniedbanych kwartałów biedy i smutku stała się jedną z wizytówek miasta. Z czasem w Bydgoszczy powstała też marina i przystań kajakowa (Brda jest popularnym w regionie szlakiem wodnym). Ostatnio władze województwa i miasta zapowiedziały warty blisko 12 milionów złotych program rewitalizacji nadrzecznych Bulwarów wraz z budową czterech nowych przystanków działającego tu od 2004 roku tramwaju wodnego. Wszystko to sprawiło, że dziś przyjeżdżając do Bydgoszczy przyjeżdża się tak naprawdę nad Brdę.