Jest rok 2030. Mieszkają w Poznaniu, który w roku ich narodzin – 2012 – zaczął realizować Strategię na Rzecz Warty. Co sądzą o swoim mieście?

Najlepsza dzielnica?

Piotr: – Wyspa Północna. Przeprowadziliśmy się tu z rodzicami z Łazarza. Lubiłem stare kamienice i tętniące życiem centrum, nawet trochę protestowałem, bo miałem tam kolegów, ale się uparli. Mieszkamy w dwupiętrowym domu, w północnej części wyspy. Pod nosem mam skatepark, tata odkrył w sobie naturę wędkarza i przesiaduje na pomoście za domem całymi dniami.

Paweł: – Wiadomo, że Chwaliszewo. Tu się urodziłem, jak jeszcze nie było rzeki. Niewiele z tego pamiętam, ale widziałem zdjęcia w rodzinnym albumie. Tam, gdzie teraz jest ta knajpa na wodzie, stały samochody i jakieś garaże. Jak byłem mały, chodziłem z dziadkiem oglądać wielkie koparki. Pamiętam też ten dzień, kiedypuścili do nowego koryta wodę. Choć to w sumie było stare koryto, tylko odkopane na nowo.

 

Jak poruszasz się po mieście?

Piotr: – Niemal cały rok jeżdżę rowerem. Chodzę do LO Marii Magdaleny, to 10 minut jazdy ode mnie z domu. Tata trochę narzeka, bo jest starej daty i się przykleił do samochodu, ale powoli mu przechodzi. Za rok będzie miał tramwaj z Wyspy pod samą pracę, więc pewnie też się przesiądzie.
Paweł: – Ja chodzę pieszo, bo mam wszędzie blisko. Kończę liceum, chcę studiować ekonomię, więc jeśli się dostanę będę miał nadal blisko na uczelnię.

 
Najlepsze miejsce na randkę? 

Piotr: – Lubię deptak na Solnej. Dużo tam zieleni, a turystów jakby mniej niż na Starym Mieście. Można wypić kawę i się nie przekrzykiwać z nikim. Jest taka kawiarnia w dawnej Synagodze, klimatyczne miejsce. No i wszędzie blisko, więc jak się skończą tematy do rozmowy, to można szybko coś wymyślić.
Paweł: – Bulwary na Chwaliszewie. Zwłaszcza wieczorem, jak zapalają gazowe latarnie. Nad wodą jest cicho. Można podumać albo pogapić się na wodę. Tylko czasami trudno tam znaleźć wolną ławkę. Poza portem w centrum, lubię też ten na Portowie. Jest tam kawiarnia z tarasem, zwłaszcza w sezonie można tam siedzieć i obserwować wodniaków przy łodziach.i można tam nieźle ganiać. Latem to chyba jednak rower. Lubię Wartostradę. Da się nią przejechać cały Poznań z północy na południe i w ogóle nie poczuć, że się przejechało przez serce wielkiego miasta. No i nie ma tam podjazdów, bo cała trasa biegnie wzdłuż rzeki! Świetna dla leniuchów.


Gdzie najlepiej coś zjeść?

Piotr: – „Tylko u nas” na Wrocławskiej. Mój ojciec chodził tam jeszcze na studiach na schabowe i mówi, że ich smak się od tamtego czasu nie zmienił. Kazał mi wręcz kontynuować tę tradycję, bo podobno w Poznaniu tradycja to rzecz święta.
Paweł: – Jest fajne miejsce na Czantorii. Prowadzi je stary Turek. Najlepsze kebaby w mieście, ale trzeba odczekać 20 minut w kolejce, bo napisali o nim ostatnio w jakimś przewodniku i walą tam tłumy. No i oczywiście „pyry z gzikiem” na rynku. Ale to dla przyjezdnych,
bo ile można jeść ziemniaki z serem, prawda?


Sport na co dzień?

Piotr: – Wiadomo, że kajaki. Jak jeszcze nie mieliśmy swojego, to pożyczaliśmy z ojcem na Chwaliszewie i płynęliśmy z prądem, aż do Owińsk. Stamtąd wracaliśmy tramwajem wodnym, bo nie chciało nam się wiosłować pod prąd. Teraz pływam swoim. Lubię dopływać pod prąd do Portowa. Wypijam tam colę i wracam już z prądem, delektując się widokami. Na rower najbardziej lubię Starołękę i Łęgi Dębińskie, przejeżdżam przez Wartę kładką prosto na Portowo, odpoczywam i wracam do centrum.
Paweł: – Zimą łyżwy – Kanały na Wyspie Północnej zamarzają


Co poleciłbyś turystom?

Piotr: – Tramwaj turystyczny, albo Trakt Królewsko-Cesarski. Oba łączą wszystkie atrakcje miasta w pigułce i żeby je odkryć nawet niespecjalnie trzeba mieć przewodnik. Wystarczy słuchać wskazówek. Ze wszystkich zabytków najbardziej lubię Zamek Cesarski. Nigdzie
w Polsce takiego nie ma!
Paweł: – Ja bym im polecił, żeby szli na żywioł, żeby jak wyjdą z dworca po prostu szli gdzie chcą, zagubili się w plątaninie uliczek, zjedli gdzieś „pyrę z gzikiem”, wypożyczyli rower, pokrążyli po Starym Rynku, zatrzymali się na Chwaliszewie na kawę, popłynęli tramwajem na Wyspę Północną albo do Wielkopolskiego Parku Narodowego. No może ICHOT powinni obowiązkowo zobaczyć. Hologramy z obiadu u Mieszka I są naprawdę niezłe. Nawet prawdziwym jedzeniem tam pachnie!


Co ci się nie podoba w Poznaniu?

Piotr: – Że Lech znowu wypadł z Ekstraklasy. Paznokcie sobie zjadłem na ostatnim meczu, a i tak nic to nie dało. Paweł: – Że ciągle porównujemy się do innych zamiast robić swoje.


Czego się boisz?

Piotr: – Ja chyba niczego, ale mama jak się przeprowadzaliśmy strasznie bała się powodzi i że nas zaleje jakaś wielka woda. Ojciec pokazywał jej jakieś wykresy i tłumaczył, ale to nic nie dawało. W końcu gdzieś wyczytała, że Poznań ma poziom bezpieczeństwa przecipowodziowego taki, jak największe holenderskie miasta, więc się ostatnio uspokoiła i teraz narzeka tylko na to jego wędkowanie.
Paweł: – Że będę musiał się stąd kiedyś wyprowadzić, a wcale nie chcę.