Nowe wyspy, deptak na Solnej, Chwaliszewo połączone z resztą miasta czterema mostami, pod którymi, tak jak kiedyś, płynie Warta. Nowe tereny rekreacyjne nad Cybiną i Bogdanką. Tak może wyglądać Poznań w 2030 roku. Na realizacji tej wizji możemy nieźle zarobić.

 

– Dla mnie to podsumowanie wszystkich debat, jakie w ostatnich latach toczyły się wokół Warty w Poznaniu. To opracowanie porządkuje naszą wiedzę i wyznacza konkretne sposoby realizacji celu, jakim jest przywrócenie rzeki miastu – mówi wiceprezydent Poznania Mirosław Kruszyński.

Na jego biurko trafiła właśnie Strategia na rzecz rozwoju Warty, przygotowana przez specjalistów z holenderskich firm doradczych KuiperCompagnons i DHV, we współpracy z Miastem oraz firmą Vastint (poprzednio SwedeCenter). Dokument powstał w ramach Partnerstwa Na Rzecz Warty, a pieniądze na jego realizację pochodziły z grantu udzielonego przez program holenderskiego rządu „Partners for Water”, a także ze środków przedsiębiorstw holenderskich i firmy Vastint (poprzednio SwedeCenter). Inicjatywa ruszyła w ubiegłym roku. Jej partnerami są Miasto Poznań, KupiersCompagnons, DHV i Vastint (poprzednio SwedeCenter) budujące na Starołęce Osiedle Portowo. Po roku prac holenderscy specjaliści przedstawiają właśnie możliwości jakie drzemią w Warcie.

 

 

Pięć wątków

– Korzystaliśmy z holenderskich przykładów takich miast, jak Breda, Rheden, czy Nijmegen. Wszystkie one w latach dziewięćdziesiątych uświadomiły sobie, że muszą wrócić nad rzeki, bo trochę o nich zapomniały.

 

  

 

Impuls, jaki wynikł z rewitalizacji rzek w tych miastach, był dla nas inspiracją – mówi Edyta Wiśniewska z KupiersCompagnons. Choć na stałe mieszka w Holandii, kilka dobrych miesięcy minionego roku spędziła głównie w Poznaniu. – Zaczynaliśmy od wywiadów eksperckich, potem podczas kilku tur konsultacji społecznych zapytaliśmy mieszkańców jaką rzekę chcieliby widzieć w centrum miasta. Ze spotkania na spotkanie przychodziło coraz więcej ludzi, pamiętam zwłaszcza dyskusję z Radą Osiedla Stare Miasto, której uwagi były dla nas niezwykle świeże i cenne – wspomina Wiśniewska. Holenderscy eksperci wzięli na warsztat wszystkie aspekty funkcjonowania rzek w Poznaniu: – Tak, mówimy o liczbie mnogiej, bo oprócz Warty, Poznań ma przecież jeszcze Cybinę i Bogdankę. One też zostały uwzględnione w naszym opracowaniu – zaznacza Wiśniewska. Urbaniści z Holandii  przyjrzeli się bezpieczeństwu powodziowemu Poznania, systemowi transportowemu w mieście, atrakcjom turystycznym, terenom zielonym. Zbadali nawet rolę, jaką rzeki odgrywają w kreowaniu lokalnej tożsamości poznaniaków. To dlatego Strategia proponuje rozwiązania
dla Poznania, wiążąc ze sobą pięć podstawowych wątków: – Środowisko, czyli jak miasto ma współżyć z rzeką, by ta nie wyrządzała mu krzywdy – tłumaczy Wiśniewska. – Ekonomia, czyli jak czerpać z tej symbiozy profity. Społeczeństwo, czyli jaka jest rola rzeki dla życia mieszkańców tego miasta. Połączenia to rola transportowa rzeki i terenów wokół niej i wreszcie Tożsamość – bo chcieliśmy, by poznaniacy znów mówili, że są znad Warty.

 

 

 

Konkret na papierze 

Z badań specjalistów wyłania się wizja miasta przyszłości – Poznania, który w 2030 roku ma dzięki tej Strategii wyglądać zupełnie inaczej. – Dla mnie najbardziej porywająca jest tu kompleksowość, uwzględnieniewszystkich czynników, jakie decydują o życiu w mieście – mówi Rafał Przybył reprezentujący w Partnerstwie Na Rzecz Warty firmę Vastint (poprzednio SwedeCenter).

 

 

 

– Z punktu widzenia inwestora najbardziej atrakcyjne wydaje mi się być odkrycie nowych terenów inwestycyjnych w samym centrum miasta. Tyle się mówiło, że Poznaniowi zaczyna brakować
takich obszarów, Holendrzy wyczarowali nam w centrum miasta kilka nowych wysp, określanych w strategii nazwą „Wyspa Północna”. Rzeczywiście Strategia na rzecz rozwoju rzeki Warty zakłada kilka rewolucyjnych wręcz rozwiązań. Na niemal wszystkich zawartych w niej mapach w oczy rzuca się zielony krzyż utworzony wzdłuż biegu Warty, Cybiny i Bogdanki. Wokół tych rzek zorganizowano tereny rekreacyjne uwzględniając rozpoczęte już w zeszłym roku takie inicjatywy, jak na przykład Wartostrada. Rzeki od lat były naturalnymi kanałami  przewietrzania miast, takimi też pozostaną w Poznaniu. Strategia zakłada też przebudowę układu transportowego miasta – domknięcie I Ramy Komunikacyjnej i wyprowadzenie intensywnego ruchu z centrum. Czy umiemy wyobrazić sobie ulicę Solną jako spacerowy deptak? Holendrzy umieli i nie bali się nanieść tego pomysłu na swoje plany. Mówiąc o centrum miasta w 2030 roku, przynajmniej tym opisanym w Strategii, trzeba zauważyć, że mamy na myśli nieco inny obszar niż dziś. Sercem Poznania ma pozostać rzecz jasna nadal Stary Rynek i jego bezpośrednia okolica, lecz o wiele silniej zostanie ona powiązana z rzeką. Dzięki zwiększeniu roli Traktu Królewsko-Cesarskiego zwiększona zostanie też rola obszarów coraz bardziej peryferyjnych dla centrum – okolic dogorywającej dziś ulicy Święty Marcin z jednej strony i Śródki z drugiej.

 

 

 

  

  

Trzy jaskółki  

Aby sprawdzić pewne rozwiązania i pomysły, autorzy Strategii proponują przeprowadzenie trzech projektów pilotażowych. Już one same mogą znacząco odmienić oblicze naszego miasta. – Proponujemy odkopanie starego koryta Warty. Przy dwóch korytach zwiększy to, a nie zmniejszy bezpieczeństwo powodziowe miasta – tłumaczy Edyta Wiśniewska. – Co więcej, takie działanie pozwoli na skuteczniejszą rewitalizację Chwaliszewa, dziś zapomnianego i zaniedbanego. Chcemy przyłączyć to miejsce znów do centrum miasta. To jednak nie koniec rewolucji. Chwaliszewo, jako nowa poznańska wyspa, doczeka się bowiem młodszej siostry – tak zwanej Wyspy Północnej. To obszar znajdujący się dziś na północ od Ostrowa Tumskiego. Holenderscy specjaliści odkryli tam całe hektary ziemi, która dziś pozostaje  niewykorzystana. Wyspa Północna ma być nową dzielnicą Poznania, zieloną, z niezbyt intensywną zabudową mieszkaniową, handlem, usługami i dużą ilością terenów rekreacyjnych. Miejsce to będzie miało też magiczną moc dzielenia się na mniejsze wysepki. – Przy niskich stanach Warty będzie to jedna wyspa, nie różniąca się zbytnio w swym obrysie od tego, co widzimy na dzisiejszym planie miasta – tłumaczy Rafał Przybył z Vastint (poprzednio SwedeCenter). – Przy wyższych stanach woda podzieli wyspę, zalewając odpowiednie kanały, które na co dzień pełnić będą funkcję terenów zielonych. Powstanie niewielki archipelag. Jako pierwsi w Poznaniu, zastosujemy to rozwiązanie na naszym Portowie. Do budowanej tam mariny będzie można wpłynąć z dwóch stron tylko przy wysokich stanach wody. To właśnie Portowo budowane przez Vastint (poprzednio SwedeCenter) jest trzecim projektem pilotażowym uwzględnionym w Strategii. Ten efekt będziemy mogli podziwiać najwcześniej – jeszcze w tym roku firma chce uzyskać od Miasta warunki zabudowy dla obszaru wokół starego portu na Starołęce.

 

Czy nas stać? 

Strategia to jednak nie tylko spektakularne projekty urbanistów i architektów, ale też rozpisany w szczegółach wykaz ponad sześćdziesięciu programów i działań, jakie Poznań powinien podjąć w latach 2013– 2030, by zrealizować tę śmiałą wizję. – W pierwszej kolejności chcemy przystąpić do pozyskania partnerów dla realizacji poszczególnych projektów pilotażowych – wyjaśnia Mirosław Kruszyński. – Na bieżąco prowadzimy już monitoring potencjalnych źródeł finansowania i analizy dotyczące formy realizacji konkretnych działań. Oczywiście jedno z najbardziej aktualnych pytań dotyczących Strategii związane jest z pieniędzmi. I tutaj jej autorzy nie pozostawiają nas bez odpowiedzi. Koszty inwestycyjne i operacyjne wdrożenia najbardziej śmiałej wizji zawartej w Strategii to według ich szacunków 3,51 miliarda złotych. W tej kwocie mieszczą się nie tylko koszty wszystkich drobniejszych programów, lecz także tak dużych przedsięwzięć, jak przebudowa Chwaliszewa (428 milionów złotych) czy budowa Wyspy Północnej (421 milionów). Korzyści ekonomiczne, jakie może osiągnąć miasto po systematycznym wdrażaniu strategii przez najbliższych 17 lat, szacowane są na 7,6 miliarda. – Cała Strategia jest wykonalna z ekonomicznego punktu widzenia – mówi Edyta Wiśniewska – a to oznacza, że przy jej wdrażaniu można ubiegać się o środki z Unii Europejskiej. Te zaś mogą znacząco zmniejszyć wysiłek ze strony władz miasta. Mirosław Kruszyński zauważa, że rozwiązania zawarte w strategii mają charakter długofalowy, ich realizacja może zająć od kilkunastu do kilkudziesięciu lat: – W tej perspektywie obecne ograniczenia finansowe miasta nie są najważniejsze. – dodaje: – Źródeł finansowania projektów należy upatrywać także w inwestycjach prywatnych. W tym drugim przypadku rolą samorządu jest stworzenie odpowiednich ku temu warunków. I na tym będziemy także koncentrować swoje wysiłki.