Kto jak kto, ale Holendrzy wiedzą jak ujarzmić rzekę. Poznańska strategia bazuje na najlepszych przykładach współżycia z rzecznym żywiołem, zastosowanych w kraju tulipanów.

 

W kraju, którego połowa leży poniżej poziomu morza ta wiedza jest po prostu niezbędna. Przez całe wieki Holendrzy opanowywali do perfekcji budowę kanałów i polderów. Ta strategia nie sprawdziła się jednak do końca. W latach 1993–1995 seria katastrofalnych powodzi zmusiła do opuszczenia swoich domów 250 tysięcy Holendrów i spowodowała straty rzędu 100 miliardów Euro. Holenderski rząd uruchomił wtedy innowacyjny program „Przestrzeń dla rzeki”. Odtąd bezpieczeństwo przeciwpowodziowe osiągane jest w Holandii poprzez współpracę i symbiozę z rzekami, a nie walkę z nimi. Paradoksalnie złe doświadczenia z połowy lat dziewięćdziesiątych nie spowodowały odwrócenia się Holendrów od wody. Oni po prostu zaczęli baczniej przyglądać się rzekom i wsłuchiwać w ich potrzeby. Wdrażanie programu „Przestrzeń dla rzeki” zakończy się w 2015. Już teraz jednak możemy oglądać jego spektakularne rezultaty.
 

Wyspa w Nijmegen

Położone nad rzeką Waal, Nijmegen nie miało szczęścia. Jeszcze kilka kilometrów przed miastem koryto rzeki ma blisko kilometr szerokości, by w samym mieście skurczyć się do 300 metrów. To wąskie gardło powodowało, że miasto często było zalewane powodziami, które w innych częściach kraju, nie wywoływały większych szkód. W ramach programu „Przestrzeń dla rzeki” wykopano w Nijmegen dodatkowy, trzykilometrowy kanał, który przy wysokich stanach rzeki odprowadza nadmiar wody. Miasto zyskało nie tylko bezpieczeństwo, ale także dodatkową przestrzeń – atrakcyjnie położoną wyspę, na której już planowana jest budowa terenów rekreacyjnych i mieszkaniowych. Połączenie wyspy z centrum zapewni nowy most.

 

  

Breda – Poznań dwa bratanki? 

Czy gdzieś słyszeliśmy tę historię? Miasto i płynąca przez nie rzeka. Lata sześćdziesiąte, świat zachłystuje się właśnie samochodami. Władze miasta decydują się więc zakopać koryto rzeki w centrum i zrobić tam parking. Rzeka zostaje wyprowadzona na przedmieścia. Tam gdzie niegdyś kwitł handel, usługi, a ceny mieszkań osiągały całkiem niezłe poziomy, zaczyna hulać wiatr. To nie historia Poznania w pigułce, a dwustutysięcznej Bredy, położonej w widłach rzek Mark i Aa. W 2004 roku władze Bredy, przy współudziale lokalnych przedsiębiorców i  mieszkańców, zdecydowały się odkopać zasypane koryto. Rzeka wróciła do miasta, a wraz z nią wróciło życie.

 

 

Marina w cegielni Rheden

A gdyby tak w starej cegielni urządzić marinę? Jeszcze kilkanaście lat temu w okolicach Rheden nie było zbyt wielu miejsc, które w przypadku większej powodzi miały szanse wystawać ponad poziom wody. Jednym z nich był niewielki, sztuczny ostaniec, na którym wybudowano cegielnię. Zakład już dawno zakończył działalność, a przemysłowe budynki niszczały. Rewitalizacja tego obszaru właśnie trwa – dla mieszkańców miasteczka ma to być wkrótce atrakcyjny, otwarty teren rekreacyjny z portem dla małych żaglówek. Znajdzie się tu także miejsce dla luksusowych loftów. Wszystko w zgodzie z przyrodą, dzięki rewitalizacji jest szansa, że tereny wokół starej cegielni zostaną wpisane na listę obszarów Natura 2000.